piątek, 8 listopada 2013

Jak stałem się duchem 2/10

Następnego dnia postanowiłem odnaleźć ją i przeprosić. Znalazłem. Siedziała pod wierzbą na pagórku za szkołą. Patrzyłą się pusto w przestrzeń.

 - Przepraszam.
 - ...
 - To ja sobie pójdę. I jeszcze raz przepraszam.
 - Stój. Nie idź. Siądź.
 - O co chodzi.
 - Przepraszasz mnie. Niby wiele ale jednak nic. Myślisz, że jak przeprosisz, bo cię coś w środku gryzie, to ugasisz sumienie. Nie, ty je tylko zagłuszysz. Myślisz, że jednym słowem, naprawisz to co zrobiłeś. Zakleisz rany, które zadałeś narzędziem, wyżądzającym największe rany. Zraniłeś mnie słowami. A to gorsze niż strzał z pistoletu między oczy. A wiesz czemu ?
 - Nie nie wiem. Czemu ?
 - Bo od kulki umrzesz na miejscu. Z raną po słowach będziesz musiał żyć całe życie...

***

Po tych słowach odszedłem. Ale długo myślałem. Pozostawiło to mętlik w mojej głowie. Zmieniło punkt widzenia o 180 stopni...

piątek, 1 listopada 2013

Jak stałem się duchem 1/10

Jestem Nathaniel, a prznajmniej nim byłem. Miałem wspaniałe życie. Jednak coś zaczęło się psuć. Miałem tylko 16 lat, kiedy nieodwracalnie stałem się duchem. Chciałbym pokazać wam moją historię, oraz to, jak teraz udzielam rad innym, by nie popełnili mojego błędu. Zacznijmy od dnia w którym to się zaczęło.
Moi koledzy byli draniami. I ja też taki byłem. Do dnia gdy spotkałem Tracy:

- Cieszę się, że was mam.
- O stary nie rozczulaj nam się tu.
- Nie na prawdę dziękuję.
- Nie rozklejaj się. Ej mam pomysł. W szkole jest nowa. Typowa depresantka. Chdźcie, ponabijamy się z niej.
- Ej a może dajmy jej spokój co ? Jak sam powiedziałeś, jes nowa.
- Nie pękaj. Pokażemy jej tylko kto tu rządzi i tyle
- Ale... No ok.

***

- Ej ty Żyletkolubna. Co depresji się zachciało.
- Ha ha taki odmieniec nie znajdzie tu miejsca.
- Ale żenada... !
- Dobra chłopaki dość! Ona się zaraz rozpłacze.
- Ej nie wymiękaj. Ty jej nawet raz nie obraziłeś.
- Bo widzę, że ją to boli. Przestańcie !
- Pękasz. No dobra, jak chcesz to idź i ją tulaj.
- Nie pękam.
- Zmieniłeś się.
- Wcale nie ! Zmiataj stąd, i tak nikt się nie polubi.
- Ha ha stary. Ty zawsze trafisz. Uciekła szybciej niż się pojawiła. A te łzy w jej oczach! Powinieneś być dumny!
- Mhmm. Narazie !

***

Tak... Wtedy coś we mnie pękło. Jej łzy... zabolały mnie. A to był dopiero początek. Po tym dniu doznałem ran, jakich nie doznałem wcześniej przez 16 lat...