piątek, 1 listopada 2013

Jak stałem się duchem 1/10

Jestem Nathaniel, a prznajmniej nim byłem. Miałem wspaniałe życie. Jednak coś zaczęło się psuć. Miałem tylko 16 lat, kiedy nieodwracalnie stałem się duchem. Chciałbym pokazać wam moją historię, oraz to, jak teraz udzielam rad innym, by nie popełnili mojego błędu. Zacznijmy od dnia w którym to się zaczęło.
Moi koledzy byli draniami. I ja też taki byłem. Do dnia gdy spotkałem Tracy:

- Cieszę się, że was mam.
- O stary nie rozczulaj nam się tu.
- Nie na prawdę dziękuję.
- Nie rozklejaj się. Ej mam pomysł. W szkole jest nowa. Typowa depresantka. Chdźcie, ponabijamy się z niej.
- Ej a może dajmy jej spokój co ? Jak sam powiedziałeś, jes nowa.
- Nie pękaj. Pokażemy jej tylko kto tu rządzi i tyle
- Ale... No ok.

***

- Ej ty Żyletkolubna. Co depresji się zachciało.
- Ha ha taki odmieniec nie znajdzie tu miejsca.
- Ale żenada... !
- Dobra chłopaki dość! Ona się zaraz rozpłacze.
- Ej nie wymiękaj. Ty jej nawet raz nie obraziłeś.
- Bo widzę, że ją to boli. Przestańcie !
- Pękasz. No dobra, jak chcesz to idź i ją tulaj.
- Nie pękam.
- Zmieniłeś się.
- Wcale nie ! Zmiataj stąd, i tak nikt się nie polubi.
- Ha ha stary. Ty zawsze trafisz. Uciekła szybciej niż się pojawiła. A te łzy w jej oczach! Powinieneś być dumny!
- Mhmm. Narazie !

***

Tak... Wtedy coś we mnie pękło. Jej łzy... zabolały mnie. A to był dopiero początek. Po tym dniu doznałem ran, jakich nie doznałem wcześniej przez 16 lat...


1 komentarz:

  1. Poklikasz w banner na moim blogu ? <3
    agrestaco6.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń